Kredyt Walutowy

Kredyty walutowe to przedmiot dość gorących dyskusji i debat. Rozważanie zalet i wad kredyty walutowego odbywało się jeszcze do niedawna na dosyć teoretycznym poziomie dla większości osób. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu tak dynamiczne zmiany kursów walut, radykalne osłabienie złotówki względem zachodnich walut wydawały się niespotykanym fenomenem na tymczasem ustabilizowanych finansowych rynkach. Z tego względu konfrontacja zysków ze stratami jakie może ponieść kredytobiorca przebiegała dość jednostronnie. I choć bardzo często pojawiały się zdroworozsądkowe wypowiedzi specjalistów uprzedzających o ewentualnych ryzykach związanych z atrakcyjniejszym w danym momencie rozwiązaniem kredytowym, to nikły one pod ciężarem kontrargumentów. I w dużej mierze jak najbardziej słusznie, choć pouczeni nowymi doświadczeniami, możemy dziś odkurzyć nieco temat i przywrócić mu naturalne barwy rzucając jasne światło. Bo w nowej rzeczywistości gospodarczej temat nadal jest aktualny, a jeszcze bardziej wręcz dyskusyjny. Pisząc o kredytach walutowych mamy tu na myśli główne waluty, takie jak Dolar, Euro, Frank Szwajcarski i czasem Jeny, gdyż one dominują na tym polu.

Skąd się więc bierze zainteresowanie kredytami denominowanymi (walutowywmi)? Różnice, na korzyść kredytów walutowych, wynikają z wysokości oprocentowania kredytu, czyli znaczącej części ostatecznego kosztu kredytu. Odhylenia w wysokości oprocentowania pomiędzy kredytami w poszczególnych walutach są pochodną różnic w stopach procentowych wyznaczanych przez ich rodzime banki narodowe. Nie będziemy wgłębiali się w źródła tych różnic, dość wspomnieć, że wszystkie kraje są podatne na zdarzenia w skali globalnej, aczkolwiek dojrzałość gospodarek pozwala jednym radzić sobie w zdecydowanie skuteczniejszy sposób od pozostałych z sytuacjami niekorzytnymi. Aczkolwiek redukujemy tu zagrożenie ze strony nagłego i szybkiego wzrostu oprocentowania kredytu w danej walucie do minimum, nie można o nim całkowicie zapominać. Taka ewentualność, choć bardzo nieprawdopodobna – występuje. Nie zapominajmy również o tym, że to bank ostatecznie ustala wysokość oprocentowania kredytu.

Różnice w oprocentowaniu pomiędzy kredytami w walucie krajowej, a walucie obcej mogą dochodzić do kilku procent (na korzyść kredytów walutowych, w chwili obecnej). Dlaczego więc decyzja kredytowa nie jest tak oczywista jakby się wydawało? Kredyt walutowy niesie ze sobą ryzyko powodowane wahaniami kursów walutowych, które wpływają zarówno na wartość całego kredytu w trakcie jego spłacania, jak i na wysokość odsetek spłacanych każdego miesiąca. To rezultat sposobu przeliczania przez bank transakcji, która dla kredytobiorcy odbywa się zwykle w złotówkach (chociaż ostatnie rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego uelastyczniają ten aspekt dla większej swobody kredytobiorców) ale ma zasadniczy wpływ na koszt kredytu. Bank w tym wypadku zarabia nie tylko na odsetkach od kredytu ale także na tzw. spreadzie, czyli różnicy pomiędzy kursem kupna i sprzedaży waluty. Bank oczywiście dąży do tego, aby kupować od nas waluty jak najtaniej, a sprzedawać możliwie drogo. Różnice na spreadzie mogą dochodzić nawet do kilku procent (6% to granica, której żaden bank na razie nie ośmielił się przekroczyć). Na dokładkę – większość banków standardowo nie daje swoim klientom możliwości spłat kredyty w jego walucie, efektem czego – taki klient uzależnia się od kursów bankowych. Jest to rozwiązanie niewątpliwie wygodne lecz nie zawsze musi się kredytobiorcy opłacać. Nie będzie tak gdy na przykład kursy walut w innych bankach lub kantorach będą korzystniejsze niż w kredytującym banku. Dla osób otrzymujących wynagrodzenie w zagranicznej walucie, także nie będzie to najlepsze rozwiązanie (im mniej operacji przewalutowywania po drodze do spłaty, tym korzystniej).

Kursy walut to aspekt niosący ze sobą pierwiastek niepewności i związane z tym niebezpieczeństwo. Do pewnego stopnia przewidywalne, z tendencjami do zaskakujących niespodzianek, potrafią rozsadzić scenariusze wariantowe i zapewnić nam emocje rodem z kasyna, o czym dobitnie przekonało sie wielu kredytobiorców w drugiej połowie 2008 roku. Atrakcyjne oprocentowanie kredytów we Frankach Szwajcarskich (CHF) zostało zneutralizowane drastycznym spadkiem wartości polskiego pieniądza, za czym nastąpił radykalny wzrost comiesięcznej raty kredytu. Nie oznacza to, że kredyty denominowane przestały się opłacać, lecz porównanie do kredytów w złotówkach nie wypada już tak korzystnie jak jeszcze przed kaskadą spadków złotego. Niestety relacje pomiędzy cenami walut wpływają także na ocenę zdolności kredytowej. Wielu kredytobiorców w okresie korzystniejszych proporcji skorzystało z kredytów o wartości dotykającej górnej granicy ich zdolności kredytowej obliczonej dla danego kursu waluty, z uwzględnieniem niewielkich wahań. Szybka zmiana sprawiła, że znalazły się one na progu wypłacalności lub muszą spłacać raty kosztem komfortu życia. To świadectwo tego, że w przypadku kredytów walutowych nie należy zbytnio śrubować własnej zdolności kredytowej. Pozostawienie kilkunastoprocentowego (ta wartość to kwestia dyskusyjna) marginesu bezpieczeństwa jest nieodzowne, by móc spokojnie spać w nocy.

CDN.

,

w kategoriach: kredyty walutowe |

« | | »

polityka prywatnosci