Tanie kredyty
Dawno, dawno temu, za lasami za górami… był taki czas, gdy o tani kredyt był niemal na wyciągnięcie ręki. Rozpędzająca się gospodarka stymulowała pozytywnie wskaźniki i prognozy zapowiadające nieustanne i wysokie wzrosty PKB, zarobków, stabilizację w sferze zatrudnienia oraz kursów walut, dzięki czemu przepływność kapitału pomiędzy kredytodawcami a kredytobiorcami mogła nabierać naturalnego rozpędu, bez napotykania istotnych przeszkód. Tym samym i koszty udzielania kredytów mogły maleć i stopniowo to czyniły, spadały także marże, wymagane zabezpieczenia, wkłady własne, a rosły maksymalne kwoty kredytów, którym to pomagały ceny mieszkań i ziemi, nieustannie zyskujące na wartości.
Jednakże wszystkie wymienione elementy posiadają jeden, nie dający się nie zauważyć wspólny mianownik – czas przeszły. Kiedy wszystko ugrzęzło w kryzysowej mazi sytuacja zaczęła się zmieniać, koszty kredytów i ryzyko ich udzielania. Sytuacja jest o tyle poważna, iż z miesiąca na miesiąc uzyskanie taniego i nisko oprocentowanego kredytu jest coraz trudniejsze, a co gorsza taki obrót wypadków wpływa także na kredyty już udzielone. Coraz więcej sygnałów do nas dociera o bankach zamierzających renegocjować umowy i marże w związku ze wzrostem kursu waluty w której został udzielony kredyt (Polbank, Millennium), które zostały zawarte w okresie minionego “prosperity” (oczywiście względem chwili obecnej). Wygląda na to, ze za niefrasobliwość banków, ich menedżerów i doradców przyjdzie ponownie zapłacić ich klientom. Więc komu opłacają się tanie kredyty?
Podstawą taniego kredytu jest dobra umowa kredytowa. Jak wiemy z życia i głośnych ostatnio wypadków, między innymi z opcjami walutowymi, banki potrafią doskonale zabezpieczać własne interesy. Sądzić jednak, że z taką samą dbałością otoczą interesy swoich klientów i pozwolić sobie na podpisanie umowy kredytowej opiewającej na wysokie kwoty oraz wiążących z bankiem na dziesięciolecia bez dogłębnego przeanalizowania skutków płynących z takiego a nie innego jej brzmienia, jest – łagodnie określając – niefrasobliwością. Oczywiście, intencją żadnego banku nie jest pozbywanie się swoich klientów – nie można zakładać zamierzonych i złych intencji banków wobec kredytobiorców, niemniej trudna sytuacja skłania banki do podejmowania trudnych kroków, tak aby zminimalizować powstałe zagrożenia jeszcze zanim przeistoczą się one w realne straty milionów osób. I dlatego banki wykorzystają każdą dostępną możliwość, aby przede wszystkim siebie ochronić przed ponoszeniem kosztów zaistniałej sytuacji. Jest to lekcja z gatunku nie zapinania roweru pod sklepem, do czasu aż ktoś go nam sprzątnie podczas nieobecności. Nie przeanalizowanie umowy kredytowej nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji, gdy wszystko toczy się po naszej myśli. Ale umowy nie są zawierane z tej przyczyny, że zakładamy z góry pomyślny rozwój wypadków ale po to, aby zabezpieczyć się właśnie przed nieprzewidywalnymi konsekwencjami.
Tani kredyt to taki kredyt, który często pozornie wydaje się droższy, wymaga poświęcenia mu nieco czasu (ale nie demonizujmy tego faktu), czasami zaangażowania fachowego, i niezależnego konsultanta kredytowego, lub doradcy finansowego – w wypadkach gdy sami nie czujemy się na siłach przebrnąć przez gąszcz przepisów. Poza tym nie zapominajmy także, że w większości wypadków chroni nas kodeks cywilny oraz Ustawa o Kredycie Konsumenckim, która zabezpiecza nas w dużym stopniu przed niekorzystnymi zmianami. Czy mamy szanse na tanie kredyty w najbliższym czasie?
,
w kategoriach: kredyt, prawo kredytowe, tani kredyt, umowa kredytowa |